|
Mam kurwa dość... Nie wytrzymam w tym domu dłużej. Dostaję białej gorączki, już się z nią w ogóle nie dogaduję... Na pomoc żadną liczyć nie mogę, jak o coś poproszę, bo sama nie mam nawet kiedy, jak siedzę w tej zasranej robocie, to zawsze jest że "nie ma czasu", albo że "jej się nie chce"... Nie mówiąc już o tym, że jak już w ogóle mam z nią jakiś kontakt, to tylko z nią... Z ojcem już się w ogóle nie widuję, no bo przecież dla niego są rzeczy ważniejsze od rodziny... Normalnie nie mam normalnej rodziny... Kurwa nie mam.
Ja pierdole po prostu... Byle się wyprowadzić stąd, bo za parę miesięcy dostanę świra... Skoro nie można na nikogo w tym domu liczyć to po cholerę tu siedzieć. I tak wychodzę z domu przed 8, a wracam często po 8. Tylko, że wieczorem... A nawet jak już wracam o przyzwoitej godzinie, to co? Mam sobie siedzieć i milczeć? Bo rozmawiać też jej się nie chce... Boże... Chcę stąd wyjść i nigdy nie wrócić... Name:
Komentarze: |